Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

poniedziałek, 11 lutego 2013

O filkowaniu i czytaniu

Poniedziałek numer sześć. To, że nie zauważyłam jak podstępnie zapukał do mych drzwi świadczy albo o tym, że nie chodząc do pracy regularnie przestałam ogarniać ogarniać upływ czasu, albo o tym, że czas postanowił ostatnio jakoś szczególnie przyspieszyć. NIE realizuję planu! Tylko piszę wciąż uparcie codziennie. Myślałam, że osiągnę nie wiadomo jakie wyniki na www.750words.com, a tu oczywiście pewno na moją cześć (wybujałe ego i odwieczny pesymizm podpowiadają mi to na zmianę), strona będzie niedługo płatna. 5 dolarów miesięcznie, to ja jednak wolę wydać na co innego póki co. Zwłaszcza w obliczu tego, że chyba jednak nie mam tamtej pracy. Ech. Czytam też codziennie. Choć kawałek czegoś. Podjęłam próbę czytania w obcym angielskim języku. Podjęłam bo chcę przeczytać książkę, a wersja polska odrzuca. Czyta człowiek i się męczy i zgrzyta zębami i mu polskiego języka w polskim tłumaczeniu brakuje. Więc zaszalałam i choć połowy nie rozumiem (mam nadzieję, że tylko połowy...) to wolę po angielsku niż w takim tłumaczeniu jakie oferuje wydawnictwo Amber w powieści Joan D. Vinge pod tytułem "Królowa Zimy". W sumie to naprawdę frajda jest i chyba mi się przyda na coś ponad dobrą zabawę przy czytaniu. Chociaż jak dla mnie wystarczy zabawa. Jakoś ostatnio nie wydaje mi się, że wszystko powinno mieć drugie głębokie niemożebnie dno.

Jeśli już o czytaniu, to mam ochotę na klasyków. Na Dickensa (Opowieść wigilijna), na Dostojewskiego (Zbrodnia i kara), na Emily Brontë (Wichrowe Wzgórza - i co z tego, że tylko to napisała, jak tak jakoś to zrobiła, że dreszcz mnie przechodził gdy czytałam. Chyba, że dreszcz to dlatego, że jakoś tak mam, że pasjami kocham, takie klimaty pejzażowo-pogodowe jak tam występowały, pewno dlatego w Kornwalii się czułam najszczęśliwsza na świecie szarpana wiatrem wraz z twardą żółto-zieloną trawą i tymi krzewami kolczastymi z żółtymi kwiatuszkami i jeszcze wrzosy! Tak! Więc jak wspominałam - Wichrowe Wzgórza też chcę przeczytać), na Dantego mam też ochotę i Boską Komedię i na Tolkiena i jego Silmarillion. Potem jeszcze na Aleksandra Dumasa i Hrabiego Monte Christo! A jak już to wszystko przeczytam, a niektóre pozycje będą czytane po raz pierwszy, a niektóre po raz drugi albo i trzeci albo nie wiadomo który jeśli o Hrabiego chodzi. Więc jak już przeczytam to do każdego napiszę piosenkę. I to będzie filk. Filk to fanowska muzyka. Tak chyba najprościej. Moje szanty, mogą się pod filk kwalifikować, bo powstały do pisanej grupowo opowieści. Napiszę słowa, a ktoś napisze muzykę i to będą filki do klasyki. Piszę publicznie, to może motywacja będzie lepsza. Jak z NaNo ;) 


Dla chętnych i ciekawskich - definicja gatunku - http://en.wikipedia.org/wiki/Filk_music A taka mała próbka, tutaj - http://www.youtube.com/watch?v=FH8lvwXx_Y8 Kręci mnie to. Kosmiczne szanty, no! Szanty to szanty. Są zawsze absolutnie wspaniałe, a tu do tego jeszcze fantastyka. Czyli jak zmieszać w jedno to, co lubię. Oczywiście zasadniczo, żeby powstały szanty, to raczej potrzebna jest SF i jej kosmiczne okręty, podróże nadświetlne i bitwy w próżni. Ale do śpiewania tak samo dobre jest fantasy, tak? Jasne! :) W ogóle wszystko może być. Ile miłości do książek, do filmów i do muzyki, tyle może być filków - http://www.youtube.com/watch?v=ATmGwOdSEk0&list=PL2036F1BA9A5428FD. Nawet pielęgnowane we mnie przez Rodziciela przekonanie, iż słoń nadepnął mi na ucho nie jest w stanie mnie powstrzymać przed podśpiewywaniem!


A jeszcze Wam napiszę, że mam zamiar wziąć udział w tym - http://craiis.org.pl/teorie.spiskow/index.html


Obiecuję, że zacznę pisać najpóźniej w środę. Czyli 13 lutego. To dobra data jest. Mam plan. To jest dobry plan. Temat mam i ma źródeł pełne półki. Tak. O okrętach będzie. W pewnym sensie. Wspaniały temat takie teorie spisków, wszystko można wytłumaczyć jakimś spiskiem, jeśli się tylko pozwoli wyobraźni rozszaleć. Mam zamiar swojej pozwolić. Delikatne ramy jej tylko wyznaczam w tej chwili. Nie wiem, czy historia spodoba się jeszcze komuś oprócz mnie, ale nie zamierzam dać jej umrzeć przed narodzinami. 


Trzymajcie kciuki zatem, żebym nie utraciła posiadanego obecnie zapału, którego co niemiara, tylko zabrać mi się trudno jak do wszystkiego w ostatnich dniach.

Chyba mnie trochę przytłacza świadomość, że naprawdę przyszła zmiana i że dużo zależy ode mnie teraz i że powinnam jakoś dorośle do tego podejść. Wiek zobowiązuje niejako. Choć to bez sensu, bo jeśli mamy tyle na ile się czujemy, to ja powinnam być znów liceum. Ach... i miałabym tyle czasu na wszystko i ciągle bym narzekała, że go nie mam, bo się trzeba uczyć do tego, owego i jeszcze czegoś. Lecz mimo narzekań spędzałabym długie godziny na czytaniu, bo miałabym czas, bo bym ciągle nie siedziała w Internecie, bo jak byłam w liceum, to z mojego punktu widzenia Internetu nie było. A teraz jest i życie w nim spędzam. I dobrze mi z tym. I nawet mi się nie chce w jakiś elementarny sposób za to wstydzić. :) 


I jeszcze - jutro jest ważny i trudny dzień. Potrzeba wsparcia. Każdej myśli dobrej.

3 komentarze:

  1. myślę :) W.K.

    OdpowiedzUsuń
  2. 5 dolarów to ile będzie na nasze? Jakieś 20 zł. Całkiem poczytną książkę można za to kupić na przykład w biedronce. ( Tylko te małe literki w tych książkach są denerwujące). Też bym nie zapłacił pięciu dolarów. Tym bardziej, że nie mam dolarów.
    Jak przymocuję pokrętło stroika do gitary i dwie urwane struny założę ( córka urwała jak ją talent męczył), to może bym spróbował skomponować muzykę do filka.
    Już jest 14 luty, jak poszło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Radujesz mnie! To ja teksty, w Ty muzykę! CUDNIE!

      Napisałam pierwszy akapit! Jest totalnie do poprawki, ale JEST.

      Usuń