Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

środa, 24 kwietnia 2013

O mocy twórczej, choć niewidocznej

Nie idzie mi. Systematyczność kuleje niczym doktor filozofii, z którym miałam ćwiczenia. Przezywał nas od panienek i twierdził, że szkoły żeńskie do przekleństwo i wszystkie należy pozamykać. Uwielbiałam go od momentu, kiedy w histerii sama na niego nakrzyczałam. Od tamtej pory okazywał mi coś w rodzaju mini szacunku.

No i nie idzie mi. Nie tu. Pliki tekstowe na dysku rosną, lecz mini formy blogowej już nie potrafię. Czasu brak między wszystkim za co się łapię, a im teoretycznie mniej mam do zrobienia, tym więcej w praktyce zużywam czasu na to wszystko co pomiędzy. Na rozruch. Prawda to, że na rozruch najwięcej się traci energii.

Byłam w Poznaniu. Trzy dni oddychania inaczej. Nie mam ani jednego zdjęcia. Nie było aparatu. Nie widziałam Koziołków, ale to dobrze, bo COŚ jest jeszcze do zrobienia.

Teraz Ukraina. I pewno mogę to oficjalnie napisać, że przez cały ten czas nie zajrzę tutaj ani razu. Jeśli w ogóle uda mi się w jakiś InterNet wejść. 

Kot mruczy. Woda z włosów wsiąka w ręcznik. Kawa czeka w kuchni. Poranek. Jeszcze dwa dni do wyjazdu. Żeby sprostać wyzwaniu, które sobie postawiłam, muszę napisać przez te dwa dni trzy tysiące dwieście słów. Realne chyba. Tyle, że historia ma więcej do powiedzenia, niż te mizerne trzy dwieście. To akurat dobrze. Cieszy.

Lubię ją. Historię znaczy. Opowieść moją. Zasłyszaną w porcie, powtórzoną fałszywie, spisaną nieporadnie. Tak się rodzą legendy.

2 komentarze:

  1. A co z kotem podczas wyjazdu na Ukrainę??? Własnie sobie uświadomiłem, że chyba zawaliłem sprawę z terminem Twojego wyjazdu i nie trafisz do mnie w drodze tam lub z powrotem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak widzisz trafiłabym :D

    Kot u swych kocich kuzynek się panoszy na czas wyjazdu. Rządzi tam czarnulami, patrzac na nie z góry, a co!

    OdpowiedzUsuń