Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

środa, 1 maja 2013

O tym, że Ukraina...

...jest zielona i inna.
Że czas się tu zatrzymał, że koniki nadal pola orzą, że babuleńki w chustach z krowami na zamek chodzą, żeby się gadzina napasła. Że nie ma gdzie oddać butelek po piwie, że drogi jak są szutrowe, to się trzeba cieszyć, bo po dziurach w szutrze jakoś łatwiej się jeździ, niż po dziurach w asfalcie. Że niebo jest błękitniejsze, że gwiazdy jaśniej świeca, że żaby kołyszą wędrowców do snu. Że zamków tu naprawdę co niemiara a większość w ruinie i nijak nie chroniona i namiot na zamku rozłożony i kawa o poranku ze słońcem zza murów wychodzącym pita, to magia. Że aż chcesz zakląć jakoś, w coś, te kolorowe kafelki zdobiące narożniki domków, że bramy blaszane, wykuwane we wzory kwiatowe, że malowanie płotów na wiosnę, że dziewczynki z grubymi warkoczami, że pył drogowy osiada na wszystkim niczym księżycowy, że każdy jedzie tam gdzie chce, że zasady ruchu prawostronnego nikt nie przestrzega, że dobrzy ludzie szczególnie okrutne dziury strachami niczym na wróble oznaczają. Że śmietana dwudziestojednoprocentowa jest pyszna, że pomidory jeszcze pachną pomidorami, że kartofle dostać w porze sadzenia jest bardzo trudno. Że piwo tu lepsze niż u nas, że da się ich wszystkich zrozumieć, jak się człowiek stara, że chętnie porozmawiają choć chwilkę. Że pielmieni są malutkie i z mięsem, albo boczkiem, albo słoninką a warienniki to nasze pierogi i że z wiśniami są najlepsze. Że należy ufać barom o metalowych krzesłach. Że piesiulów  tu co nie miara się wylegujących na progach, łagodnych i ślicznych. Że koty do ludzi podchodzą, że kiełbasy są inne, że wody możesz w każdej wsi nabrać ze studni, kołowrotem, albo i żurawiem [ŻURAWIEM!!!]. 

Że jest zielona...


6 komentarzy:

  1. Poznałem kilku Ukraińców, wspaniali ludzie, ale wszystkich poznałem poza Ukrainą.
    Więc, jednak te dziurawe drogi ze strachami na wróble, to prawda!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano prawda! To jest naprawdę nie do wyobrażenia chyba, zanim się nie zobaczy. Najbardziej wzruszyły mnie dwa miejsca oznaczone znakiem uwaga roboty drogowe i pustka, a tam gdzie faktycznie coś robili jakąś maszyną dziwną, to żadnych znaków, tylko blokada ruchu i czekasz cierpliwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pielmieni, mniam!
    A po Twoim wpisie... to stwierdzam... udało Ci się zabrać w tych słowach część magii ze sobą *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. I tak, to byłam ja. Kyo ;)
    Kto inny pisze o jedzeniu? :P

    OdpowiedzUsuń
  5. nic dodać, nić ująć... Raj... nieskażony tam, gdzie polityka nie sięg ła :))) nasumi

    OdpowiedzUsuń
  6. Oprócz raju są jeszcze setki dzikich wysypisk i klecone z blachy falistej spalarnie śmieci, ale tak, ja też się boję, że jeszcze chwila i u nich też zaczną się zmiany, które doprowadzą do upadku tego cudnego drobnego rolnictwa, które powoduje, że ludzie choć mają mało, to mają wszytko.

    OdpowiedzUsuń