Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Polecam Pieniny

Polecam bo tak. Bo są piękne. Bo wyglądają tak dziko. Bo mimo obiektywnie niewysokich szczytów, relatywnie dają w kość, bo i przewyższenie spore i stromo. Bo jak tam pojedziesz na jeden dzień, to go wypełnisz tak, że padasz na koniec zmęczony zmęczeniem najlepszego rodzaju. Jest zamek w Czorsztynie i zamek w Niedzicy. Jest zapora i elektrownia wodna do zwiedzania (następnym razem, obiecuję). Można popływać kajakami, spłynąć pontonem, albo tradycyjnie tratwą z flisakami. Dunajec tak pięknie się wije pomiędzy płaską słowacką stroną i polską wywyższoną groźnie. A jak tam pojedziesz na tydzień, albo i na dwa to też się znudzić nie zdołasz. Ja nie zdołałam jak tu byłam lata temu i chętnie bym sobie powtórzyła i Trzy Korony i Sokolicę i Wysoką. I lodów w Krościenku bym jeszcze pojadła. I do Czerwonego Klasztoru wzdłuż Dunajca bym pojechała rowerem. I tylko bym w Kocim Zamku nie jadła obiadu, jeśli ta restauracja jeszcze istnieje, bo mało, niesmacznie i drogo niestety. Tylko wystrój powala: wszędzie klatki z ptakami, mnóstwo roślin, szemrzący strumyk. Znaczy tak było osiem lat temu. Jak jest teraz nie wiem. Nie zdążyliśmy sprawdzić, będąc ledwie dziewięć godzin w Pieninach. Parę zdjęć zrobiłam:












1 komentarz: