Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

wtorek, 7 października 2014

Pierwsze obroty sprężyny, czyli nakręcania się na NaNo odsłona numer jeden

Pierwszy tydzień października minął.

W skrzynce mailowej coraz częściej znajduję listy z kwatery głównej NaNoWriMo. Nadciąga listopad. Maleńkie trybiki poruszają przekładniami w mojej głowie. Maszyna ruszyła.
To tak bardzo będzie miesiąc z drugą Niezatapialną!

[Przypomnę - zeszłoroczne NaNo Zatopić Niezatapialną, zostało poddane wszelkim zabiegom autorskim - przeglądowi, konsultacjom z beta-czytaczami, redakcji, która wniosła tysiące dodatkowych słów, korekcie w stopniu takim, na jaki tylko było mnie stać - i w okolicach czerwca uzyskało swą formę prawie ostateczną; przynajmniej w takim sensie, że od czerwca już w nim nie grzebałam, bo wcale nie wykluczam, że jeszcze grzebać będę ;) W tym miejscu ogłoszenie: gdyby ktoś z czytelników pragnął jeszcze zgłosić jakieś uwagi, to ja bardzo serdecznie proszę o kontakt, choćby tu w komentarzach]

Tymczasem dziś, w ramach podsypywania węgla pod mój buzujący kociołek ekscytacji, pozwolę sobie poukładać fakty dotyczące tegorocznego wyzwania:
mam tło - pora na zagrożenie z zewnątrz, zatem wojna, moi państwo;
mam parę głównych bohaterów, z których pani jest pilotką, a pan inżynierem-mechanikiem i ma na imię Marcel;
mam kamyczki, po których główni bohaterowie oraz trochę mniej główni oraz ci niegłówni, ale też ważni, mają dotrzeć do punktu zbornego, a następnie do samiuśkiego końca;
mam kilka drobiazgów-szczególików, w tym na przykład port morski należący do państwa bez dostępu do morza i te drobiazgi jarają mnie nawet bardziej niż duże rzeczy;
mam dość dobrze ogarniętą sytuację wszystkich postaci z pierwszej Niezatapialnej, co jest jakieś takie budujące;
no i mam wizję jak z tego wyprowadzić część trzecią... Ot tak, na wszelki wypadek, gdyby mi się nie znudziło [w tym miejscu już się ukrywam w torbie wstydu - mam ich przygotowany cały zapas na listopad].

A jest dopiero siódmy dzień miesiąca października! Jeszcze trzy i pół tygodnia czekania. I główkowania. I obracania się trybów w maszynerii mego mózgu. To taki piękny stan!

A jeśli o trybach...

Tam na pasku po prawej całkiem niedawno pojawił się obrazek z medalionem i napis zachęcający do kliknięcia. Jak się kliknie to się trafi na stronę TRYBÓW. Oni, swymi własnymi rękami wytwarzają wspaniałą, niepowtarzalną biżuterię, a jak nieśmiało zapytałam, czy mi zrobią medalion z bocznokołowcem uzbrojony w wielkie działo na rufie, to w odpowiedzi przysłali plany jednego takiego i spytali czy to się zgadza z moją wizją. Szanuję i podziwiam, a Niezatapialną nosi się po prostu wspaniale!

Czyż nie jest piękna?




Dzięki temu drobiazgowi nakręcam się jeszcze bardziej. Tak dość po babsku pewno. I dobrze - wszak jestem babą i nie zawaham się tego użyć!

2 komentarze:

  1. <3 !!
    Niezatapialna jest w każdym calu przepiękna, o! A Tryby polecam również! :D
    No i kurde... też się zaczęłam jarać NaNo o.O Wreszcie - a już się bałam, że u mnie jakoś nie zaskoczy w tym roku. ;| Ale tak wszyscy się jarali, no i tak jakoś okładka, blurb, paczam sobie na bohaterów... i wogle, no. :D c[____]!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;D c[____]!!
      Ja mam wrażenie, że w tym roku też moje jaranie jest jakby opóźnione w stosunku do ogółu. Natomiast co odkryłam dziś, co roku jaram się inaczej, co roku inaczej podchodzę do pisania. To chyba powiększający się bagaż doświadczeń.

      Usuń