Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

piątek, 31 października 2014

W blokach startowych stojąc, niecierpliwie podryguję, czyli to już NaNo

Już. 

Dokładnie to za 12 godzin. D - W - A - N - A - Ś - C - I - E !

Od kilku dni praktycznie mieszkam w Palude. Ogarniam moją trzódkę, próbuję się z polityką, pocieszam Fulise'a i Marcela. Robię notatki ożywionym po blisko roku nieużywania piórem. Takim prawdziwym z leciutko skrzypiącą stalówką. Narysowałam mapę! Właściwie to ją ciągle rysuję, bo ona ewoluuje w miarę tego jak Wen sączy informacje do ucha swej sekretarki. Czyli mojego.

Najpierw był NaNoZeszyt z bardzo ważnymi notatkami i mapa wyglądała tak:

Potem próbowałam rozmieścić to na czystej kartce. Guzik z pętelką, nie potrafię, zawsze się nie mieści. Rada? Narysuj je osobno! Znaczy te niby kontynenty. A potem naklej na odpowiednio dużą ilość połączonych ze sobą taśmą klejąca kartek papieru. To daje ten plus, że można sobie je sobie ustawiać i szukać układu najlepiej oddającego pomysły Wena. Wtedy stało się to:


A jeszcze potem wczoraj przed zaśnięciem dotarło do mnie, że to, iż mój mózg ustawia Unię Dwóch na północnej północy nijak ma się do faktów. Przecież sama pisałam, że Ijsberg studiował gdzieś na północy, no i Wybrzeże Młota na południu... Nie wiem zaiste skąd mi się to wzięło... O poranku zatem, jedną falistą kreską, zmieniłam glob. Bo mogę. Teraz mapa wygląda tak:


Podejrzewam, że to nie jest jej ostateczny kształt. I - co piękne - nie martwi mnie to, wręcz przeciwnie: ekscytuje. Tak, jak słuchanie muzyki z zeszłorocznej playlisty i z playlist innych NaNowiec. Tak, jak przeglądanie galerii z rysunkami okrętów. Tak jak filmiki o bitwach morskich wojen z przełomu wieków. Tak, jak czytanie o Kanclerzu Bismarcku i o Królowej Wiktorii. 

Wkręcam się w mój świat. Myślę bohaterami. Próbuję zrozumieć ich decyzje, poczuć to, co oni czują. Zimno, głód, gniew, strach, niepewność, wyrzuty sumienia, ból. Wszystko. 

Za dwanaście godzin będę pisać moje pierwsze słowa. Tuż po północy. Razem z innymi fascynatami snucia historii. (WENY WAM WSZYSTKIM!) Prawdę mówiąc zwyczajnie nie umiem się doczekać, choć wiem, że razem z wyzwaniem przyjdą kryzysy, mniejsze i większe, frustracja, zmęczenie i cała paleta innych negatywnych odczuć, z którymi jednak postanawiam w tym roku walczyć jeszcze zajadlej niż w ubiegłym. Proszę o trzymanie kciuków, jakąś ciepłą myśl czasem, a i zapytaniem jak idzie, nie pogardzę :)

PS. A tutaj jeszcze coś od jednego z naszych eMLi - regionalnych opiekunów - Pogadajmy o nastroju ;) Bo może pomoże nieco zrozumieć, dlaczego tak bardzo w listopadzie nie potrafię znaleźć czasu na nic innego.




4 komentarze:

  1. "O poranku zatem, jedną falistą kreską, zmieniłam glob. Bo mogę. " c[___] szalej i twórz! trzymiem kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mapy som PIENKNE. <3 Czy mi się wydaje, czy w wersji tej już bardziej wypasionej pompon nie ma tego loczka, w sensie półwyspu? o.O
    I chcę już Twoich bohaterów! *__*

    Powodzenia! c[______]!! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A! http://www.timeanddate.com/countdown/generic?iso=20141101T00&p0=262&msg=NaNo&swk=1 można odliczać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Marsza! c[___]! To jest najlepsze w tym wszystkim - ta lekkość ŚwiatoTworzenia - ego to lubi *wchodzi do torby* i kujam za licznik <3


    Fraa! :D *pąsowieje* i tak, nie ma, jest nieco inaczej, ale od początku miało tak być, tylko Wen naprawdę opornie sączy informacje... albo ja jestem odpornym słuchaczem XD

    OdpowiedzUsuń