Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

środa, 31 grudnia 2014

Wyzwanie czytelnicze: grudzień, czyli jak uczyłam się morza po polsku

Ledwie zaczęłam ją czytać, a już nie mogłam uwierzyć, że dopiero teraz po nią sięgam. Zauroczyła mnie kompletnie. Wchłonęłam treść podaną przez pana Borchardta w trzech długich łykach, niektóre fragmenty od razu aplikując sobie podwójnie. Nie wystarczy mi posiadanie jej w kilku bibliotekach w mieście. Chcę jej na półce. Chcę przeczytać inne jego książki.

Znaczy kapitan to zbiór opowiadań, a właściwie zbiór opowieści, jakie można by podsłuchać w tawernie. Autor, jako młody człowiek - tuż po tym, jak doszedł do wniosku, iż jednak nie uda mu się zostać Indianinem - ułożył sobie w głowie inne marzenie. Zapatrzony w ilustrację towarzyszącej mu w dzieciństwie książki, mieszkający w Wilnie Karol postanawia zostać marynarzem. Proste? Nie do końca, bo matura młodzieńca urodzonego w roku 1905 przypada na rok 1924. Marynarka Polski jest w powijakach. Jest domeną romantyków i marzycieli, nie mających poparcia ani w opinii społecznej, ani w niechętnym rządzie odrodzonej Rzeczypospolitej. A jednak to właśnie tacy ludzie są motorem postępu. Pierwszy polski żaglowiec szkoleniowy należący do działającej od 1920 roku Szkoły Morskiej w Tczewie liczył sobie wtedy sześćdziesiąt lat i nosił imię "Lwów". To o "Lwowie", jego kapitanie Mamercie Stankiewiczu i o kształcących się w marynarskim rzemiośle chłopcach są pierwsze opowiadania zbioru. Kolejne mówią o tych samych ludziach, gdy już po zdaniu egzaminów obejmują stanowiska na statkach handlowych, a potem pasażerskich. Kapitanem autora - oficera nawigacyjnego polskiej marynarki cywilnej - ponownie staje się Mamert Stankiewicz, tytułowy Znaczy Kapitan.

Historie opisywane w książce są momentami znacznie bardziej nieprawdopodobne od fikcji, fascynują i mogą stanowić materiał dla kilku naprawdę niezłych filmów. Piękna i niezwykle czarująca jest Polska lat trzydziestych, pokazywana w opowiadaniach o naszych transatlantykach, o ówczesnej turystyce, w anegdotach o ludziach sławnych w swoim czasie.

Dzięki tej ostatniej pozycji z wyzwania czytelniczego 2014 wchłonęłam absolutnie bezboleśnie ogrom wiedzy, którą szczerze pragnę dobrze wykorzystać.


PS. Jeszcze tylko dwie godziny i osiem minut do końca roku. Dziwne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz