Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

czwartek, 1 stycznia 2015

Wielkie Otwarcie, czyli witaj roku 2015

Wkraczam w rok 2015 ze sporządzoną w okolicach Bożego Narodzenia listą mojego własnego wyzwania czytelniczego, które w tym roku ma piękną nazwę:

ODDAJ POŻYCZONE!

Spisałam tytuły książek zajmujących dwie podręczne półki naszej biblioteki, które zbierałam - o wstydzie - ponad dwa lata i które czas najwyższy wreszcie przeczytać i zwrócić. Każdą z nich pożyczałam z myślą - przeczytam już natychmiast i każdą jakimś cudem wyprzedzała inna książka. Nie powiem - wygoda Kundelka też się do tego przyczyniła, jakoś zaczęłam kupować e-booki, bo to takie proste, jednym klikiem i już, od razu w tym samym prawie momencie, można czytać. Zachwycające... Tymczasem papierowe pożyczone dzieła się namnażały, namnażały i tytułów na liście zrobiło się 28. Oto one:

1.   Patrick O’Brian – „Wojenne losy” (7 czerwca)
2.   Patrick O’Brian – „Zapomniana wyspa” 
3.   Patrick O’Brian – „Dowództwo na Mauritusie” 
4.   Rafał Kosik – „Mars” (22 lutego)
5.   Rafał Kosik – „Kameleon”
6.   Meljean Brook – „Żelazny Książę” (15 marca)
7.   Jerzy Siewierski – „Panią naszą upiory udusiły” (22 sierpnia)
8.   Justin Somper – „Wampiraci” 
9.   Elisabeth Kostova – „Historyk” (28 marca)
10.   Emily Brönte – „Wichrowe wzgórza”  (23 czerwca)
11.   Joseph O’Connor – „Gwiazda Mórz” (1 sierpnia)
12.   Cherie Priest – „Kościotrzep” (11 lutego)
13.   Antologia Steampunk (22 lipca)
14.   Felix J. Palma – „Mapa czasu”
15.   George Mann – „Marsz automatonów” 
16.   C. J. Cherryh – „Spadkobierca” 
17.   Alexandre Dumas – „Józef Balsamo” (3 października)
18.   Roland Topor – „Najpiękniejsza para piersi na świecie” 
19.   Brian Carlison – „Pokój Trappa” 
20.   Markus Zusak – „Złodziejka książek” (23 sierpnia)
21.   Tomasz Pacyński – „Smokobójca” 
22.   Ray Bradbury – „451 stopni Fahrenheita” (1 stycznia)
23.   Michio Kaku – „Fizyka rzeczy niemożliwych” (16 października)
24.   Terry Pratchett – „Moving Pictures”  (30 listopada)
25.   Pierre Pevel – „The Cardinals Blades” 
26.   Lois McMaster Bujold – “A Civil Campaign” (23 maja)
27.   Lois McMaster Bujold – “The Sharing Knife” vol. 1 (21 stycznia)
28.   Terry Pratchett – “Para w ruch” (17 stycznia)

Jak widać wyzwanie jest niezłe, całkiem różnorodne, choć oczywiście przeważa morze i steampunk - w końcu jakby nie było piszę takoż - a pozycje w obcym języku angielskim z pewnością popsują mi statystyki... 

Wyzwanie postanowiłam sobie uatrakcyjnić dwoma sposobami, mianowicie będę losować z tego oto słoiczka:


Pozycja pierwsza już wylosowana i zaraz się zabieram. Sierotka do losowania w postaci Monsza wydobyła mi Bradbury'ego, co jest o tyle ciekawe, że tę akurat książkę usiłowałam czytać w listopadzie, po tym jak obraziłam się na ideę napisania książki w miesiąc *wchodzi do torby i nawet końmi jej nie wytarmosicie*

Drugim motywatorem jest nagroda w postaci takiej, że po każdych dwóch książkach z wyzwania mam prawo do przeczytania jednej spoza niego. Czyli takiej, którą oczywiście będę miała ochotę czytać zasadniczo dlatego, że nie ma jej na liście. To mi daje roczną sumę do przeczytania równą 42 książkom. Wspaniała liczba - odpowiedź na sens istnienia! No i w zeszłym roku zdołałam przeczytać mesjanistyczną dość liczbę 44 książek ;) (TU lista 2014) Zatem powinnam sobie dać radę i w tym. 

Tym samym chyba mój blog zostanie w pewien sposób wyspecjalizowany. Będzie o książkach i o moim do nich stosunku - do kolejne postanowienie na 2015: każdą z tych przeczytanych wyzwaniowo książek opisać. Nie, nie zrecenzować - do tego jeszcze wciąż brak mi umiejętności - ale właśnie subiektywnie opisać i jeszcze bardziej subiektywnie ocenić.

Jeśli o pisaniu - mam tylko jedno postanowienie: PISAĆ. Wyliczyłam ostatnio, że rok pisania po 500 s(ł)ów dziennie (nawet ja jak się zaprę potrafię to zrobić w godzinę, a jak cierpię i w bólach wyciskam to w dwie i pół - to nie jest ogromnie dużo) daje 182500 s(ł)ów w sumie! Toż to prawdziwy majątek! Toż to dwa razy tyle, ile z pewnością wystarczy, by skończyć rozpoczęte w listopadzie Powstrzymać nieuniknione! A chcę je skończyć. Naprawdę chcę. 

Jeśli bardziej ogólnie - to też mam jedno: nie zniechęcać się. Nie poddawać się. Nie kulkować co drugi dzień pod kocem, broniącym przed całym złem tego świata i kilku alternatywnych. Próbować. A potem próbować ponownie.

Tak więc wkraczam w 2015. Słońce chowa się za warstwą szarej mgły i chmur. Samochody zaparkowane pod blokiem wyglądają jak pokryte grubą warstwą lukru. Ładnie - tylko odkuwanie zajmuje sporo czasu. O dziwo nie boli mnie głowa, a raczej już nie boli, bo bolała, choć Sylwestra spędziłam zaskakująco bezalkoholowo. Ciekawe, czemu zawdzięczam ból głowy? Ostrzałowi zza okna, który wyrwał mnie ze snu o północy zapewne? A może pamięci organizmu, który zakodował przez lata mojego życia, że pierwszy stycznia świętuje się kacem? Pojęcia nie mam.

Wkraczam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz