Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Galeria Sztuki Współczesnej "Elektrownia" w Czeladzi



Na zdjęciu powyżej budynek Galerii Sztuki Współczesnej "Elektrownia". Mieści się ona na terenie działającej od połowy XIX-tego wieku i zamkniętej w 1996 roku kopalni "Saturn" w Czeladzi. Dokładnie w budynku dawnej elektrowni z przełomu wieków, czyli z okresu najprężniejszej działalności obiektu, zaopatrującej w energię urządzenia pracujące w kopalni. W tamtym okresie czeladzką kopalnię kupili łódzcy przemysłowcy, którzy stworzyli Towarzystwo Górniczo-Przemysłowe "Saturn", sprowadzali ze świata nowinki techniczne (jako tarnogórzanka nie mogę nie wspomnieć, iż maszyna parowa pojawiła się w Czeladzi po tym jak jeden z właścicieli odwiedził tarnogórską kopalnię i zobaczył pracującą tam maszynę), a większość węgla sprzedawali łódzkim fabrykom włókienniczym. Wokół kopalni powstało osiedle górnicze z doprowadzoną wodą i elektrycznością, szkoły, ochronki, sklepy, a zarząd kopalni był zaangażowany także w budowę kościoła pod wezwaniem św. Stanisława oraz regulację Brynicy, która, ujarzmiona, przestała zagrażać kopalniom zalaniem.








Dziś, mimo wielu lat bezruchu, moc urządzeń wciąż pachnących olejem zdaje się nadal w nich tkwić, choć wskazówki potencjometrów od dawna stoją w miejscu. Świątynia techniki z zamkniętymi w artefaktach bogami maszyn. Wysokie łukowate okna, przez które jednak nie wpada dość światła, by rozproszyć wszystkie cienie, i cisza jako że w czasie, gdy odwiedziłam to miejsce, nie było w nim zbyt wielu zwiedzających potęguje wrażenie przebywania w miejscu kultu.











Potężne zespoły prądotwórcze, ogromne koło zamachowe sprężarki parowej z 1903 roku, czuwająca nad wszystkim z góry masywna suwnica i zachowany pulpit sterowniczy niczym katedra, za którą za chwilę stanie profesor-dyrygent i nada kierunek działaniom na hali. Wspaniałe miejsce i jak dla mnie wspaniale wykorzystane.












Albowiem to wszystko od 2003 roku jest oprawą dla sztuki malarstwa, rzeźby, tańca. Tak się składa, że w dniu dzisiejszym kończy się wystawa pt. "Realizm magiczny", podczas której pomiędzy urządzeniami dawnej elektrowni można było podziwiać prace Jarosława Jaśnikowskiego, Artura Kolby, Marcina Kołpanowicza, Zdzisława Beksińskiego, Rafała Olbińskiego i Tomasza Sętowskiego. W większości były to obrazy, a w przypadku tego ostatniego artysty także rzeźby.






Wystawa stanowiła powód, dla którego akurat teraz a nie na przykład za tydzień, gdy będzie się odbywała Industriada wybrałam się do Czeladzi z wizytą. XIX-wieczne maszyny jako oprawa dla obrazów przedstawiających latające lokomotywy, sterowce, statki unoszone na balonach... Niezwykłe miasta, ożywioną architekturę, krainy pośród chmur... Tak bardzo trafiony pomysł!








Niegdyś, to co użytkowe było także piękne. Właściciele fabryk w Łodzi, na Górnym, czy Dolnym Śląsku chcieli, by stawiane przez nich budynki nie tylko spełniały swą funkcję, ale i cieszyły oko. Stanowiły one ich pierwszą wizytówką, a architektura to wszak sztuka. Jak dla mnie w Czeladzi poprzez utworzenie galerii na terenie dawnego zakładu przemysłowego w pewnym sensie odkurzono tę tradycję, a obiekt stał się ważnym punktem na Szlaku Zabytków Techniki i znalazł się na liście ERIH.








Zdecydowanie warto odwiedzić czeladzką kopalnię-galerię. Wszelkie informacje dotyczące jej działań dostępne są oczywiście na stronie www obiektu. W przyszłym tygodniu (13 czerwca) będzie się odbywała Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki. Galeria oferuje między innymi wzięcie udziału w warsztatach tworzenia graffiti, turniej industrialnych gier planszowych, czy warsztaty naukowe pod hasłem "Fizyka od kuchni". Z pewnością warto się tam wybrać, choć ja przyznam, iż nie wiem jeszcze na co się w tym roku zdecyduję. O tym, co już dzięki temu fantastycznemu wydarzeniu widziałam można przeczytać we wpisie sprzed roku: Industriada, czyli raj dla wielbicieli techniki. Może kogoś to zainspiruje do wzięcia udziału w imprezie, a jeśli tak, to podaję link i do niej: Industriada 2015.




1 komentarz:

  1. Piękne miejsce i piękne maszyny na zdjęciach. Kiedyś architektura przemysłowa była nie tylko funkcjonalna, ale, na co zwróciłaś uwagę, właśnie piękna, dopieszczona w detalach. Marzy mi się, aby kiedyś tak starą EC Wrocław wykorzystano, ale stopień jej zaniedbania (czyt. obsrania wewnątrz przez gołębie) oraz fakt, że dzieli teren dojazdowy z obecna EC raczej to marzenie przekreśla.

    OdpowiedzUsuń