Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

wtorek, 9 czerwca 2015

Paranoja

Kolejna z drobnych zabaw słowami na kolejny niewygrany konkurs ;) Miniaturka. Scenka. Zapewne można by ten tekst nazwać fanfikiem, gdybym obejrzała więcej niż pół odcinka serialu Battlestar Galactica, ale nie obejrzałam. Znam za to grę planszową. I tę akurat lubię, a całą wiedzę o świecie czerpię właśnie z tych kilku rozgrywek, w których brałam udział, zawsze czując się niesamowicie winna, że jestem Cylonem ;)

_____________________________________________

PARANOJA

Nie powinno mnie tu być.
Nie wiem, dlaczego przyszłam. Nie mogę nic zrobić. Nie powinnam chcieć nic zrobić, a przecież chcę i nie mogę.
Wewnętrzne drzwi śluzy zamknęły się z cichym sapnięciem. Tym razem zadziałały bezbłędnie. W sumie nic dziwnego, w końcu sam je naprawił. Jest w tym najlepszy. Najlepszy na całej Galactice. Nieludzko dobry.
Stoi tyłem. Nawet przez grubą szybę awaryjnego okienka widzę jak drży, a potem sztywnieje. Ile czasu minęło? Dziesięć sekund? Dwadzieścia?
Nie powinno mnie tu być.
Nieważne, czy mają rację, czy się mylą, dla niego nic to nie zmieni.
Teraz ja się wzdrygam. Zalewa mnie bezsilna wściekłość. Zimna i ostra, jak odłamki zestrzelonych viperów błąkające się w nieskończonej pustce kosmosu. Mężczyznę stojącego samotnie w pomieszczeniu śluzy od tej pustki oddzielają jedynie pojedyncze wrota.
Jeszcze przez chwilę.
Czy on się boi? Czy jest wściekły, jak ja? I czy rodzajem uczuć można mierzyć jego człowieczeństwo?
Prezydent się bał, kiedy go oskarżono. Wiem, miałam wtedy służbę. Nawet on – mimo chłodnej postawy wytrawnego polityka, nie zdołał ukryć strachu czającego się na dnie źrenic. Samo oskarżenie to betka. Gorzej, że w pierwszym momencie poparli je niemal wszyscy obecni, a mną wstrząsnął absurd sytuacji. Brakowało w tym wszystkim logiki, argumenty kulały, a jednak paranoja jest silniejsza od rozsądku.
A teraz oskarżyciel sam stał się oskarżonym.
Stoi sam, między chłodnymi ścianami śluzy i mam wrażenie, że czuje moje spojrzenie na karku. Czy się odwróci? Czy jeszcze zobaczę jego twarz?
Nie powinno mnie tu być.
Po co przyszłam?
A co jeśli teraz oskarżą mnie?
Cylonem może być każdy. Równie dobrze może paść na kogoś ze świecznika, jak na nikomu nieznaną dziewczynę ze słuchawkami przyrośniętymi do głowy. Mówią, że to przychodzi nagle. Dręcząca potrzeba zakotwiczona w podświadomości, która wygryza się na zewnątrz w powolnym, męczącym procesie. A potem pstryk: ktoś włącza guzik i działasz.
Pewno dlatego Tigh ciągle jest pijany. Znalazł sposób na uciszenie demonów.
Czy to dlatego tu stoję? Nie dlatego, że chciałam, choć myślę, że chciałam, ale dlatego, że musiałam, bo coś kazało mi tu przyjść? Coś, czego nie rozumiem, co nie jest mną, albo raczej jest mną, ale taką, której nie znam?
Kręci mi się w głowie od krążących bezładnie myśli i – choć wcale nie jest mi do śmiechu – uśmiecham się pod nosem. To mnie przeraża. Paranoja zaciska kościstą rękę na moim sercu. Nie potrafię nabrać oddechu, jakbym już wirowała w łagodnym walcu otulona przez milczącą, bezkresną czerń wiecznej nocy.
Jak to będzie? Zaboli? Uduszę się? Będzie szybko, czy wolno? I czy ktoś spróbuje mnie potem znaleźć? Potem – kiedy już dość razy obrócę się wokół własnej osi otoczona pustką kosmosu. Sztywna, nieruchoma, lodowata. Może powinnam zamknąć oczy? Upiornie wyglądają trupy z otwartymi oczami, po co ktoś ma się wystraszyć, po co mam mu się śnić, zmieniając marzenia w koszmary?
Nie!
To nie ja! Nie ja stoję między szarymi chłodnymi ścianami. Nie ja podnoszę rękę, by potrzeć nią kark, obolały od ciężaru niewygodnego spojrzenia.
To on za chwilę umrze – nie ja. Ja jestem bezpieczna, po właściwej stronie, ja tylko odbieram komunikaty i podaję je dalej, skrzętnie upakowane w paczuszki danych.
To nie ja.
Jeszcze nie ja.
Czemu nadal tu stoję?
Co mi to da, że zobaczę, jak kosmos wsuwa się do śluzy i łagodnie wyprowadza z niej ofiarę? On się nie odwróci. Nie będzie ostatniego spojrzenia w oczy, uniesienia ręki, potrząśnięcia głową. Nie będzie żadnych jałowych gestów dla bezimiennego, niewidzialnego cienia z łączności.
Nie przekonam się nijak, czy mieli rację, czy się mylili.
A nawet jeśli, co to zmieni?
Nie chcę już na niego patrzeć, a nie potrafię odejść. Stopy nie reagują na polecenia, ciało mnie nie słucha.
Ile jeszcze? Czas stoi w miejscu. Sekundy rozciągają się w nieskończoność, jakbyśmy wpadli w przerażającą pułapkę czarnej dziury.
Zawsze myślałam, że to się dzieje od razu, że nie każą im tak stać i czekać. A może drzwi zewnętrzne się zacięły? A może dają mu szansę? Tylko na co? Na desperackie błagania? Na przyznanie się do winy?
Opieram dłonie po obu stronach okienka, rozpalonym czołem dotykam chłodnej szyby. Zaczynają mnie boleć napięte do granic możliwości mięśnie.
Po co tu przyszłam?
Nie ma ostrzeżenia. Nie mruga lampa, nie wyje syrena.
Po prostu on się odwraca i przez ułamek sekundy w ciemnych oczach widzę panikę wymieszaną ze zdziwieniem. Potem kosmos wkłada mackę przez rozsuwające się powoli drzwi śluzy, a ja zamykam oczy.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten klimat <3 BG widziałam tyle co i Ty, ale kij z serialem. xD Tekst podoba mi się zupełnie niezależnie. Klimat i opisy <3 Krótko, ale treściwie. c[_]!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Brrrrrr. To zakończenie przyprawia o dreszcz. Niby tak spokojnie, miękko... zimno. c[_]

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, bardzo dobrze napisany tekst, świetny klimat, świetne emocje.

    Ale weźcie ludzie obejrzyjcie GB, bo to jeden z lepszych seriali, jakie widziałam, wielbię go. I tam podejście do karania winnych czegokolwiek/podejrzanych o bycie Cylonem/będących Cylonem było bardzo dziwne, to jednak nie GoT, żeby wymordować wszystkich jak leci. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Dziękuję pięknie! Jak to dobrze, gdy czytelnik zostawia słowo!

      I naprawdę planuję w końcu nadrobić, nawet śmy już z Frąą dyskutowały nad ustawką :3

      Usuń