Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

niedziela, 18 października 2015

Siem na wakacjach: odcinek pierwszy

Długośmy się w tym roku wybierali na wakacje. Po drodze parę razy zmieniliśmy plany, parę razy poczuliśmy się zniechęceni i zbyt zmęczeni, by cokolwiek planować, aż w końcu chyba na zasadzie odsunięcia problemu na później i jak najdalej postanowiliśmy, że druga połowa października, a do tego nasz rodzimy Bałtyk to coś, czego nam najbardziej potrzeba. Cisza, pustka i jod. I żadnych więcej planów, poza wyborem miejsca na nocleg. Z powodu przyczyn padło na Jastarnię, a z powodu chaosu w mózgu i chęci jak najszybszego przyklepania sprawy na apartamenty Marina, gdzie obecnie pławimy się w luksusie, takim jak zmywarka do naczyń [przypis: nie, nie mam zmywarki w domu i nie, nie lubię zmywać] i picie piwa z kieliszków do szampana. Jest fajnie. Wygodnie, przestrzennie i ciepło, a za oknem widok na port w zatoce. Owszem wczoraj całą drogę spędziliśmy w deszczu o zmiennym natężeniu, a czasem we mgle. Ale jest fajnie. Mamy wakacje. I zapomniałam moich specjalnie na tę okazję nabytych spodni turystycznych. Miały chronić mój tyłek przed nadmorskimi wiatrami, a leżą ściśnięte w szafie jakieś sześćset kilometrów stąd. I wciąż nie zmienia się moje postrzeganie rzeczywistości. Myślę, że odpowiada za to jedna, prosta myśl: nie muszę. Chciałabym się nauczyć żyć z tą myślą na co dzień. Dużo ułatwia, bo jak nie muszę, to pojawia się miejsce na chcę. I okazuje się, że z takiego chcenia bardzo dużo dobrego może się urodzić.

Zaraz ruszamy do Helu. Będziemy się błąkać po Muzeum Obrony Wybrzeża i zajrzymy do Fokarium. I jeszcze po portach się przejdziemy i pewno narobię masę niewyraźnych, zamglonych zdjęć, bo jak mówi doktor Jacu: sposób na zrobienie dobrych zdjęć bez słońca jest jeden robić portrety. A tymczasem zdjęcie "luksusu" ;)




3 komentarze:

  1. Zazdraszczam przeokrutnie Helu. I bawcie się! <3
    Bałtyk jesienią/zimą jest o wieeeele przyjemniejszym miejscem niż podczas sezonu wakacyjnego.^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Całkowicie popieram picie piwa z kieliszków do szampana. :D Lata całe minęły odkąd ostatni raz w fokarium byłam, nomen omen nocowałam wtedy z mamą w Jastarni, jakżeby inaczej. :D

    OdpowiedzUsuń