Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

poniedziałek, 30 listopada 2015

NaNo, NaNo i po NaNo ;)



Odmeldowałam się 31 października i oto nagle już w tej chwili jest wieczór 30 listopada. Jak z bicza strzelił rzekłabym. Na powyższym wykresie widać jasno, że w tym roku NaNo nie sprawiło mi jakoś szczególnie dużo bólu. Prawdą jest jednak i to, że nie sprawiło mi też szczególnie dużo radości. Po prostu jak grzeczny i zdyscyplinowany truteń odpracowywałam codzienne normy, a czasem coś więcej i 22 listopada miałam już 50001 słów w wordowskim pliku, co licznik NaNo przerobił na 51443. Różnica bierze się z odmiennego traktowania półpauz przez obydwa wymienione liczniki. 

Począwszy od dnia 23 listopada pisałam sobie malutkie porcyjki innego tekstu, czując, iż to, czego potrzebuje mój umysł w tym momencie, to zmiana klimatu, a jednocześnie przeprowadzałam pierwsze autorskie czytanie "Przenikania". Czytanie to przyniosło efekty w postaci skreśleń, okrzyków politowania nad poziomem własnych wypocin, nakazów skrócenia ekspozycji do kilku jasnych akapitów i pokazało dobitnie, iż w tym roku NaNo było dla mnie pretekstem do przegryzienia się z pomysłem i odkrycia O CO IM WSZYSTKIM CHODZI (a kiedy mówię wszystkim to mam na myśli wszystkich włącznie z Planetą). To dlatego pisało mi się tak bezboleśnie: ja nie pisałam tekstu literackiego, ja pisałam notatki do tekstu literackiego. Żeby było zabawniej przy okazji wykluł mi się pomysł na coś innego i też skrzętnie przerobiłam go na notatki, choć już oczywiście nie tak obfite ;) 

Kończę listopad spokojnie. Bez wielkich i szumnych postanowień, bez chęci natychmiastowego znalezienia beta-czytaczy, ale zdecydowanie także bez poczucia porażki, jakie miałam mimo zwycięstwa w zeszłym roku. Bo jedno jest absolutnie pewne - przez 30 dni pisałam codziennie i nie dorobiłam się uczucia, że muszę odpocząć. A skoro nie muszę odpoczywać to pytanie brzmi: za co się teraz zabrać?

1 komentarz:

  1. c[__] kufelek za piękne, spokojne NaNo :D I nie wiem za co, ale myślę, że coś znajdziesz. I ciekawam tego, co pisałaś w listopadzie :D

    OdpowiedzUsuń