Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

piątek, 1 stycznia 2016

Witaj, drogi 2016!

Podsumowania.

Padam ofiarą masowego trendu i od kilku dni odczuwam niepokój, bo nie wiem, jak się do tego zabrać i nie wiem, co podsumowywać.

Znaczy niby wiem – rok, co wziął i minął, nie pytając mnie, czy ja już jestem gotowa na skok do następnego. Ale jak?

Że o książkach, które przeczytałam?

To widać tutaj: Lubimy Czytać – półka 2015.

Nie obiecywałam sobie, że przeczytam tyle więcej, czy tyle mniej. Przeczytałam sześćdziesiąt dwie pozycje i królowała wśród nich fantastyka. Przeczytałam więcej niż w zeszłym roku, a w grudniu przeczytałam dwa razy więcej niż średnio w każdym poprzednim miesiącu dwutysięcznego piętnastego. Trochę jakbym złapała wiatr w żagle. Prawdę mówiąc, przez chwilę miałam uczucie, jakby czas się dla mnie cofnął – znów byłam w szkole, tonęłam w światach wymyślonych i przejmowałam się nimi znacznie bardziej, niż czymkolwiek w świecie realnym. Może dlatego, że tak jest zwyczajnie bezpieczniej.

Nie powiem – jeśli o książkach, to jestem zadowolona: odkarmiona wyobraźnia przewraca się leniwie i mruczy. Mam nadzieję, ze będzie tak uprzejma i wyda plon. Tkwię w oczekiwaniu.

Zadowolenie to jedno, ale trzeba się też uczciwie przyznać, że położyłam wyzwanie. Przeczytałam siedemnaście z dwudziestu ośmiu pożyczonych książek. Ponadto dołożyłam do półki pożyczonych kolejne dziesięć pozycji. Obawiam się, że jestem organicznie nie zdolna do trzymania się zasad, które same na siebie nakładam. Natomiast sama idea losowania kręci mnie niemożebnie. Po prostu uciecha, co najmniej taka, jak przy ciastkach z wróżbą. A ponieważ jest fajnie wtedy, gdy wiem, jakie tytuły są w środku, to jeśli nie wiem nawet tego – uciecha urasta do gigantycznych rozmiarów. Stąd na półce obok słoika Pożyczone, pojawił się słoik Podrzutków. 



Piękny, nie?

Fraa zrobiła go własnymi ręcami, a wcześniej pozbierała tytuły wśród naszych dobrych znajomych czytelników – mam słoik tytułów, z których każdy jest czymś, co ktoś uważa, że fajnie by było, żebym przeczytała. Wiem, kto się dorzucał, ale nie mam pojęcia, co zaproponował. Losuję i myślę: hum, hum, któż sprezentował mi taką książkę? Zakładałam, że zacznę do niego zaglądać, jak przeczytam Pożyczone, ale gdzież tam. Pierwszą pozycję już i wyjęłam, i kupiłam, i przeczytałam. To „Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charliego Le Duffa. Cieszę się, że ją przeczytałam, warto było.

Z kolei celem zwizualizowania sobie, jaką naiwnością jest pakowanie tytułów na półkę „Chcę przeczytać” zrobiłam to:



Nie ma mowy o losowaniu, chyba żeby wysypywać je za każdym razem na podłogę ;) Może tak – jedna na miesiąc? To tylko trzynaście lat i dziesięć miesięcy.

[rozlega się dźwięk dławienia się śmiechem]

Dopsz. Pośmialiśmy się. A teraz może coś realnego: w 2016 roku będę czytała. Zdecydowanie nie odmówię sobie tej przyjemności. Z planów bliskich: „Punkt cięcia” i „Forta” Michała Cholewy, „Kameleon” Rafała Kosika (się już czyta) i kilka rzeczy Anny Kańtoch – „Światy Dantego” na początek. Może też zrobię sobie czwarty słoik! Będzie się nazywał: K.A.N.Z.C.Ż.P. * Nawet prawie da się tej nazwy nauczyć na pamięć.

Będę czytać. Zapewniam. Będę o czytaniu pisać. Wpis na dwa tygodnie. O. Brzmi dobrze. Sprawdza nam się ta metoda na Trekowym Blogasie, który prowadzimy z Frąą, to warto ją przeszczepić. Może zatem wpis o książce w środę, co dwa tygodnie począwszy od 13 stycznia? Po raz pierwszy, po raz drugi, OK. – jesteśmy umówieni!

Pod względem czytelniczym rok 2015 miał w sobie coś specjalnie specjalnego. Dzięki Frzee odkryłam Pawła Majkę, a dzięki pierwszej pozycji wylosowanej ze słoika Pożyczonych postanowiłam raz jeszcze spróbować się z sir Terrym.

I jeśli o tym drugim, to w grudniu pochłonęłam cały podstawowy Cykl o Straży (wedle rozpiski z Pratchett.pl). Udane, udane święta z jego łaskawością Samuelem Vimesem. Doceniam znacznie bardziej niż przy pierwszym podejściu kilkanaście lat temu. Można rzec, że znalazłam ideał wśród postaci literackich. I to się nie obejdzie bez wpisu.

Dobrze. Tyle o książkach. Co jeszcze?

Filmy:

Bywałam w kinie częściej niż w roku poprzednim. Jeśli nie zawodzi mnie pamięć to obejrzałam na dużym ekranie sześć filmów. Zupełnie dużo, jeśli wziąć pod uwagę, iż do kina podchodzę, jak pies do jeża (bo łeb mnie boli od tego huku, hałasu i wybuchających kolorów) i wolę poczekać na wersję DVD. Najwyżej oceniam Most szpiegów, a zawiodłam się silnie na W sercu morza. Taki temat! Takie możliwości! I tak mało statków i szerokich planów! A liczyłam na karmę dla Wena tak bardzo.

Poza tym rok 2015 to rok Galavanta. Kto z Was nie wie o co się rozchodzi, ten powinien szybko zapytać wujka google. Naprawdę. Polecam. Tak. Bardzo. Przecudowność, iż w środku takiej konwencji, zadbano o realizm w oddaniu czasów <3

Nowe doświadczenia:

Siłowałam się z publicystyką! No, dobrze. Może to za wielkie słowo. Popełniłam aż jeden (1!) artykuł na portalu Literka.info. Wciąż mi po głowie chodzi rozwinięcie tego i owego w tym temacie oraz ze dwa inne tematy, ale publicystyka dość głupio kojarzy mi się ze szkolnymi wypracowaniami i mimo wszelkich chęci, nie potrafię się przymusić.

Popełniłam też dwa wywiady! Znaczy rozmawiałam z ludźmi, oni odpowiadali, a potem się te rozmowy pojawiły w sieci. Linki po prawej. Przyznam, że sprawiło mi to nieprzyzwoicie dużo przyjemności i zwykłej radochy, ale myślę też, że sporo się nauczyłam o pisaniu dzięki tym rozmowom. I za to przede wszystkim dziękuję obydwu moim rozmówcom.

Uczestniczyłam w konwentowych prelekcjach i panelach! Jako widz ma się rozumieć. Było świetnie. Chcę więcej. Zapamiętam, żeby to robić. I znajdę złoty środek między bieganiem na „wykłady” a tym, co w kuluarach ;)

Odważyłam się na kontakt ze Śląskim Klubem Fantastyki!

Zostałam moderatorem na forum Literka! To w sumie zasadniczo głównie kolorek i pilnowanie spamerów ;) Ale jakoś zobowiązuje. Straż! Straż!, panowie i damy ;)

Podróże:

Upewniłam się, iż świat poza sezonem oferuje mnóstwo atrakcji i odkryłam Jastarnię – pustą, cichą i piękną. No i oczywiście mnóstwo zaplanowaliśmy na 2016!

I na koniec temat określony przez Fręę w jej podsumowaniu jako „drażliwy”, czyli pisanie:

W moim przypadku chyba drażliwy nie jest. Policzyłam szybko i wyszło, że popełniłam w tym roku trzy opowiadania średniej długości, jedną miniaturę i jedno opowiadanie dłuższe, a na dodatek mocno niefantastyczne. Ponadto w listopadzie dogadałam się z pomysłem na pełnowymiarową kontynuację „Podróżnika”, którego Altersteam rozprowadzała w wersji chałupniczej tu i ówdzie po konwentach. No i parę rozdziałów „Nieuniknionego” też powstało. Nie tak dużo, jak bym chciała, ale przecież nie odpuściłam. I co ważniejsze – wiem, że nie odpuszczę.

Ponadto coś się dzieje w sprawie „Niezatapialnej”, ale zanim poznam absolutnie wszystkie szczegóły, nie powiem nic więcej. Nie wierzę w czarne koty, ale wierzę w zapeszanie.

Co będę pisać w tym roku?
Nie wiem.
Co chciałabym pisać w tym roku?
Dużo, mnóstwo, wiele „Nieuniknionego”.
„Przenikanie” – skoro już wiem z czym to jeść.
A plan na NaNo2016 zakłada popełnienie totalnie konwencjonalnej komedii romantycznej.
No i jeszcze – jeśli nie ogarnę mojej stempunkowej space opery „Przygody niewiarygodnej Pike” w tym roku, to kiedy?

No i właściwie to chyba wszystko. Ot, rok. Wziął i minął. A spod niego wyglądam ja i patrzę na ten następny.

Mam nadzieję, że się zaprzyjaźnimy ;)



*Kupiłam Ale Nie Znalazłam Czasu Żeby Przeczytać

4 komentarze:

  1. Czekam na Pike, Nieuniknione i w ogóle wszystko! <3 I uda się! Uda się nam wszystko! W końcu komu jak nie nam? :D
    c[___]!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow. Tak od wow przy ilości przeczytanych książek, po wow ogólne. Zacny miałaś rok miniony, czytałam i się dziwowałałam jak ty żeś to wszystko upchnęła, bo ja bym nie umiała chyba aż tak i aż tyle wszystkiego. Oby kolejny był przynajmniej tak dobry jak miniony, albo lepszy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie *kłania się*
      I nic nie upychałam - samo tak się zrobiło ;)

      Usuń