Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

niedziela, 14 lutego 2016

Siem zwiedza, czyli błądzenia po okolicy odsłona lutowa

Idzie luty podkuj buty mówiono drzewiej. Jakieś takie to nieaktualne muszę przyznać. Nie podejmuję się snucia rozważań o zmianach klimatycznych, bo nie. Jedni mówią, że one następują, inni tłumaczą, że wcale nie, bo takie wahania są normalne i jeszcze się doczekamy karczm na Bałtyku, jak to było w siedemnastym wieku. W sumie liczę na bardziej zimowe zimy, bo wciąż marzę o podróży na Saaremę po zamarzniętym Bałtyku. A tymczasem od dwóch weekendów zażywamy słońca i wozimy się po okolicy. Tydzień temu pojechaliśmy na zachód. Słońce grzało, a zimny wiatr urywał głowę i usiłował porwać moją pilotkę. Pilotka jak łatwo się domyślić nie była zmartwiona ani trochę ;) 

Co zobaczyliśmy? 

pałac w Krowiarkach:







wietrzną drogę w okolicach Radyni:



i wzgórze, na którym stał zamek Dwórzno:





Teraz już nic na nim nie stoi, oprócz drzew, ale parę kamieni tu i ówdzie zostało. I podstępnych zagłębień terenu, które mogą być na przykład śladami piwnic. I generalnie to wysiłek był niezwykły wspiąć się na ten pagórek. I oczywiście, obserwując całkiem świeże ślady bytności leśnej zwierzyny, wyobrażałam sobie cały czas atak dzikich dzików. Bo czemu nie. 

A dziś pojechaliśmy na północ. Konkretnie do Koziegłów i odnaleźliśmy mniej więcej wszystko, co mają historycznie do zaoferowania. Konkretnie to:

ślady po zamku:







podstawa niemieckiego radaru:





ruina młyna wodnego:








A potem jeszcze się zatrzymaliśmy w Woźnikach, żeby stanąć w miejscu po grodzisku. Teren już właściwie zniwelowany, ale zachował się ślad po jakiejś wodnej przeszkodzie.



I w Tworogu pod zamkiem, bo szkoda nie stanąć ;)



I w Pyskowicach też stanęliśmy, bo zawsze jest jakaś lokomotywa...





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz