Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

czwartek, 8 czerwca 2017

Siem sprawozdawczo: CYTADELA 2017, wernisaż MÓJ SEN i czerwcowe plany

Siem się martwi, bo nie ma czym foto by Marsza
Prawda jest taka, że blog ostatnio podupadł, ale przecież nie zdechł całkiem ;) Dziś podzielę się z Wami fajnymi rzeczami, które ostatnio robiłam.

Między 26 a 28 maja byłam na Festiwalu Fantastyki Cytadela, który odbywał się na terenie Twierdzy Modlin i jestem bardzo wdzięczna organizatorom za zaproszenie. Z pewnością nie jest to moja ostatnia wizyta na festiwalu, a mam też nadzieję, że uda mi się odwiedzić bliźniaczą imprezę, Twierdza, która odbywa się  późnym latem w Giżycku na twierdzy Boyen.

Już lokalizacja festiwalu daje mu z mojego punktu widzenia + milion do zajefajności. Wyobraźcie sobie budynki cytadeli z początku XIX-ego wieku, otaczające rozległy plac, na którym mieści się między innymi wioska namiotowa postapo i obóz wikingów, i na którym tak naprawdę uczestnicy zajmują niewielką przestrzeń. Kazamaty jako miejsce prelekcji, paneli i wystaw bardzo klimatycznie, a na dodatek w obliczu panującego na zewnątrz upału, dające możliwość ochłodzenia się. Tak, ja ten chłód, który niektórym przeszkadzał, odbierałam bardzo pozytywnie. Zresztą ogrom terenu i fantastyczna pogoda pozwalały na przeniesienie części wydarzeń po prostu pod drzewa na trawę. To też mi się podobało ten piknikowy klimat, obecność rodzin z dziećmi, które wpadały na chwilę, żeby sprawdzić o co tu właściwie chodzi i zostawały na dłużej, słuchając zaproszonych gości, podziwiając konkurs cosplay (Szczerbatek!), robiąc zdjęcia i chłonąc fantastyczną atmosferę. Tak się wychodzi z fantastyką w szerszy świat.

Dla uczestników organizatorzy przewidzieli naprawdę ogrom atrakcji od paneli, prelekcji, spotkań autorskich przez strefę graczy w tym kilka LARPów (i naprawdę obiecuję, że kiedyś zdążę wziąć udział w przygodzie na Abraxis) aż po pokazy mody alternatywnej, sesje zdjęciowe, wystawy fotografii. Między tymi ostatnimi były też zdjęcia Darka Nivelisa
Siem rozmawia o pisaniu foto by Marsza
Mysłowskiego z kilku różnych sesji. Oczywiście dla mnie najbardziej ekscytujące były portrety dziewcząt z Niezatapialnej
i mieszkańców Abraxis. Niektóre ze zdjęć inspirowanych panią kapitan i jej załogą widziałam pierwszy raz i przyznam, że się odrobinę rozczuliłam. Chciałam w tym miejscu jeszcze raz podziękować modelkom, fotografowi (także za organizację tej wystawy) i wszystkim zaangażowanym. To niesamowite oglądać takie ucieleśnienie własnych wizji. Darek zadbał także o to, by przy fotografiach znalazł się egzemplarz „Zatopić «Niezatapialną»” i „Podróżnika (opowiadania ze świata Abraxis, które napisałam jakiś czas temu), tak by chętni mogli rzucić okiem. Mieliśmy też chwilę czasu na przegadanie tematu Abraxis" i wkrótce zacznę pracę nad serią opowiadań z tego świata. Wizja Darka bardzo mi się podoba, współgra z tym, na czym lubię się skupiać podczas pisania.

Wspomnę też, że brałam udział w dwóch panelach dyskusyjnych. Podczas pierwszego z Marcinem Przybyłkiem i Klaudią Heintze jako prowadzącą, mieliśmy dyskutować o postaciach kobiecych w literaturze fantastycznej. Przyznam, że mocno odbiegliśmy od tematu, a nawet literatury jako takiej. Za to naszła mnie refleksja, że z pewnych względów ten temat lepiej, by zagrał w prelekcji i obecnie jestem w trakcie prac koncepcyjnych w temacie. Podczas drugiego z Martą Potocką, Krzysztofem Haladynem i Sławomirem Nieściurem, pilnowani przez Monikę Aurayę Czyżowicz i wspomagani aktywnie przez publiczność, usiłowaliśmy dojść do porozumienia w temacie, czy pisania można, czy nie można się nauczyć. Mam nadzieję, że wszyscy uczestnicy czuli się usatysfakcjonowani, bo ja bardzo.

ƒ„Cytadela dała mi mnóstwo pozytywnych doświadczeń i potężny zastrzyk energii. Chciałam też niniejszym podziękować pięknie Marszy z Marszowickich Pól za towarzystwo, wsparcie, wspólne zachwyty nad modlińską cytadelą i oczywiście dokumentację fotograficzną.

Siem i jej Słoniowe Dzieci foto by Agata G.
Z kolei 3 czerwca w moim rodzinnym mieście, Tarnowskie Góry, w gospodzie Kurna Chata miał miejsce wernisaż pod tytułem Mój sen, wieńczący fantastyczny projekt Karoliny Korosiewicz, która zebrała chętnych artystów, a ci na podstawie snów zaproszonych gości stworzyli obrazy. Jednym ze snów, które do końca czerwca można podziwiać w Kurnej Chacie, jest mój sen o pracy dla słoni - odmalowany przez Kamilę Loskot. Uważam, że jej obraz jest perfekcyjny. Zerkam sobie na niego i od razu robi mi się radośnie, swoją wizją trafiła do mnie bezbłędnie :) Każdy obraz dostał też oprawę muzyczną, a także nagranie snu, które można odsłuchać, namawiam wszystkich do odwiedzenia w czerwcu Kurnej Chaty. Warto. Zawsze warto, niezależnie od tej akurat wystawy, ale teraz bardziej ;)


A żeby nie było nudno, na czerwiec zaplanowałam sobie kolejne atrakcje.

Po pierwsze w dniach 16-18 czerwca odbędzie się Seminarium Literackie Śląskiego Klubu Fantastyki. Zaraz na otwarcie mam krótką pogadankę o literackich przedstawieniach steampunku. Jeśli ktoś ma ochotę posłuchać zapraszam serdecznie. Seminarium w tym roku będzie miało nie tylko część prelekcyjną (a tu zwracam Waszą uwagę na sobotnią wieczorną prelekcję w Planetarium Śląskim), ale i warsztatową! Jakub Ćwiek, Alicja Tempłowicz i Michał Cholewa podzielą się swoimi sposobami na pisanie. Bardzo warto zapraszamy serdecznie! Oprócz tego oczywiście tradycyjne ognisko i bankiet z ogłoszeniem Śląkf, a także premiera naszej sekcyjnej antologii Zabawa w Boga, w której między innymi świetnymi tekstami można znaleźć mojego Chirurga.

Po drugie 24 czerwca najpewniej da się mnie spotkać w Cieszynie na LAGconie na pogadance o pisaniu.

To tyle na razie. Stay tuned!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz