Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

niedziela, 26 listopada 2017

Justin Somper – "Wampiraci. Demony oceanu"

Autor: Justin Somper
Tytuł oryginału: Vampirates. Demons of the Ocean
Rok pierwszego wydania: 2005
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia, Warszawa 2006
Liczba stron: 317
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa

Przeczytane: 20 września 2017
Ocena: jestem na to za stara ;)

"Choć nie był związany jak kapitan, nadal nie mógł się ruszyć, gdyż napastnik z dwoma kordami w rękach stał tuż przed nim, gotowy do akcji. Przypomniał sobie poradę Barta: "Zawsze obserwuj oczy przeciwnika. Miecz może kłamać, oczy nie". Przeniósł spojrzenie z pary ostrzy na oczy napastnika. Zauważył, że są ciemnobrązowe. W ich głębi, ku swemu zdumieniu, dostrzegł strach."

Wyobrażam sobie, że ta książka ma wszystko, żeby stać się ulubioną książką czytelnika w wieku młodszym nastoletnim. Są młodzi bohaterowie z tajemniczą przeszłością, złożeni nieszczęściem i zmuszeni do opuszczenia znanego sobie świata, a następnie rozdzieleni. Są piraci, a więc abordaże, łupy, przygody. Są wampiry, ale takie dobre w gruncie rzeczy. W rodzeństwie Tempest bez problemu dostrzegam postaci, z którymi mogą się identyfikować marzący o niezwykłych przygodach młodzi czytelnicy. A ja jestem na nią po prostu mocno za stara.

Skąd się wzięła w słoiku z wyzwaniem? Podejrzewam żart w stylu: "patrz, Siem, tu są PIRACI. Bierz.". No to wzięłam. I patrzę na to wszystko jak człowiek w wieku dinozaura. Czyli: po co autorowi było umieszczenie akcji w jakiejś dalekiej przyszłości? Nie mówi nam o niej nic, świat społecznie funkcjonuje jak mieszanka naszych czasów i wieku dziewiętnastego, bądź może osiemnastego. Nie widzę w tym pierwszym tomie serii żadnego powodu do podawania jakiejkolwiek daty. Mam też ogromny problem z naiwnością tej książki. Bo mam wrażenie, że nawet dla młodszych nastolatków będzie zbyt łopatologiczna. Ale to może być tylko moje wrażenie, bo jestem stara i po prostu nie pamiętam aż tak dobrze, jak postrzegałam świat w wieku lat trzynastu.

Pierwszy raz w trakcie wyzwania trafiłam na coś, przy czym nie czuję się targetem tak bardzo, że nie jestem w stanie prawie niczego powiedzieć. Ot, czytała się szybko, bo literki duże, a fabuła w gruncie rzeczy prosta. Czy podrzuciłabym ją w odpowiednim czasie Bratanicy? Nie. Niech sobie sama znajduje takie rzeczy... Ale z chęcią posłucham, co będzie miała do powiedzenia ;)


PS. Kolejna pozycja ze słoika to "Mapa Czasu" Felixa J. Palmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz