Wiem, wiem. Boisz się popełniać błędy. Nie bój się. Błędy się opłacają. Człowieku, kiedy byłem młodszy, rzucałem moją ignorancję ludziom w twarz. Tłukli mnie bez litości. Ale z czasem, gdy doszedłem już do czterdziestki, mój tępy instrument stał się wyostrzoną szpadą. Jeśli będziesz ukrywał swą ignorancję, nikt cię nie uderzy i nigdy niczego się nie nauczysz.
Ray Bradbury

czwartek, 9 sierpnia 2018

Siem sprawozdawczo: groch z kapustą 2018


Działo się – dzieje!
Po lewej ilustracja autorstwa Alicji Tempłowicz do mojej ostatniej dumy największej: opowiadania, czy raczej mikropowieści „Detektyw Fiks i sprawa mechanicznego skafandra”. Zawsze mnie korciło napisanie czegoś w hołdzie dla Conan-Doyle’a a zeszłoroczny temat konkursu sekcji literackiej ŚKF wprost prosił, by poddać się temu korceniu. Tak narodzili się Jaśmina Gorol i detektyw Anton Fiks. Bohaterowie, których lubię ja i którzy – precz ze skromnością! – zrobili pozytywne wrażenie na czytelnikach. Na tyle pozytywne, że wciąż padają pytania czy będzie o nich więcej.
Oficjalnie odpowiadam: tak, będzie o nich więcej. Nie zamierzam z nimi zrywać znajomości. Zbyt fajni są.
Ogólnie odbiór „Skafandra i melonika”, w którym oprócz Fiksa znajduje się jeszcze osiem świetnych opowiadań, jest bardzo dobry. Z mojego punktu widzenia to zbiór lepszy od „Zabawy w Boga” i oby nam ten wznoszący trend został.
Gdyby ktoś poczuł się zachęcony moją skromną zachętą może pobrać swój egzemplarz elektroniczny stąd. W tym samym miejscu dowie się, jak zdobyć egzemplarz papierowy. Jeśli zaś ktoś potrzebuje wiedzieć więcej, nim się zdecyduje na absolutnie bezpłatny e-book, polecam pod tym samym linkiem przejrzeć fragmenty recenzji tudzież tekstów.
Poza wydaniem antologii sekcyjnej dzieją się też inne rzeczy.
Na przykład projekt „Barbara Mróz bez meldunku”, zwany przez sekcję Projektem Tarnogórskim. Koordynowałam go od strony sekcji i sama napisałam miniaturkę dopełniającą obraz przedstawiający zalew Chechło.
Niestety nie mogę być obecna na wernisażu wystawy, bo weekend 7-9 września spędzam w Giżycku, jako gość festiwalu Twierdza, z czego ogromnie się cieszę, zwłaszcza, że udało mi się namówić Monsza, by ze mną pojechał. Będę miała kilka prelekcji, a gdy tylko pojawi się szczegółowy program natychmiast zamelduję.
Wracając do spraw ściśle literackich: jesienią ukaże się drugi tom antologii Fantazmaty, pod redakcją Dawida Wiktorskiego, a w nim moje opowiadanie „Dom”. Tym razem coś krótkiego i w kosmosach. Wersja elektroniczna znów za darmo. Przy okazji – tu można pobrać tom pierwszy. Polecam z serca.
Wcześniej niż Fantazmaty II pojawi się pokonkursowa antologia wydawnictwa Genius Creations „Ten pierwszy raz” i opowiadanie mego autorstwa „Wow!”. Znów kosmosy, ale tekst znacznie dłuższy. W sumie w zbiorze znajduje się pięć opowiadań, w tym opowiadanie Anny Wołosiak-Tomaszewskiej, znanej jako Fraa: „Gwiazdy gasną nad MOA192D”. Polecam! Pozostałych nie czytałam i czekam z niecierpliwością, by się zapoznać z całością.
Najbliższe plany pisarskie obejmują przede wszystkim opowiadanie do pewnej antologii, o której jeszcze nie puszczam pary z ust. Jest deadline, jest pomysł, są pierwsze strony. Jest wreszcie trochę luzu w głowie i wiele wskazuje na to, że wracam do siebie.
Ze spraw innych – moja mama mieszka już w Domu Pomocy Społecznej. Jest bezpieczna, jest zadbana i oczywiście smutna. Ale my jesteśmy o nią spokojni, a ja przestałam odczuwać lęk na myśl o wizycie w rodzinnym mieście. To naprawdę ulga: móc ją po prostu odwiedzać, spędzać z nią czas, oglądać zdjęcia… Nie sprzątać potajemnie jej pokoju, nie szukać zagubionych rzeczy, nie zmuszać jej do kąpieli.
Mam nadzieję, że przyjdzie dzień, kiedy się w pełni zaaklimatyzuje i pogodzi z obecną sytuacją.
Wracając do mnie – mam teraz ogromną potrzebę wchłaniania. Czytam intensywnie, wybrałam kilka filmów z inicjatywy gliwickiego kina Amok „Różne klimaty kina”, które chcę zobaczyć, mam bilet na piątkowe przedstawienie „Skłodowska – Radium Girl” teatru PAPAHEMA z Białegostoku, które odbędzie się w Chorzowie pod szyldem „Chorzowskiego Teatru Ogrodowego”. Trochę jakbym znalazła nowe przestrzenie w głowie do zapełnienia. Lubię to uczucie. I oczywiście przychodzi mi do głowy składanie obietnic o regularności wpisów blogowych. Że będę brała przykład z Agnieszki Żak i raportowała o wszystkim, co dotyczy pisania, lektur, wyjazdów. Ale nie: niczego nie obiecuję, bo jeszcze trochę się boję, że wyjdzie jak zwykle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz